Recenzja „Royal” album Ayo pokazał, że odwaga popłaca

Piosenka promująca „Royal” nosi tytuł „Beautiful”. „Piękny” – to słowo najlepiej definiuje twórczość tej wyjątkowej artystki

Jednak nigdy dotąd owo piękno nie było tak zjawiskowe. Odwaga popłaca. Recenzja „Royal”, drugi album Ayo wydany po głośnym rozstaniu z koncernem Polydor, to szczytowe osiągnięcie tej artystki. Jej autorska mieszanka rockowej ballady, kołyszących karaibskich rytmów, smooth jazzu, folku i piosenki autorskiej nigdy dotąd nie była tak uwodzicielska i zmysłowa.

Recenzja „Royal” drugi album Ayo

„Beautiful” piosenka promująca „Royal”

Piosenka promująca „Royal” nosi tytuł „Beautiful”. „Piękny” – to słowo najlepiej definiuje twórczość tej wyjątkowej artystki. Jednak nigdy dotąd owo piękno nie było tak zjawiskowe.https://www.youtube.com/embed/FdrfRfcDoCY?feature=oembed

Ayo to kobieca siła w najbardziej przekonującym wydaniu. Bez hałaśliwych, wiecowych manifestacji, za to z godnością i uśmiechem. Godnością i uśmiechem, choć jej dzieciństwo oraz młodość było naznaczone osobistymi i społecznymi traumami.

Jej ojciec jest Nigeryjczykiem. Matka – niemiecką Romką z polskimi korzeniami. Po rozstaniu rodziców została z matką. Ta uzależniła się od heroiny i trafiała do więzienia. Sąd odebrał jej córkę. Dziewczynka była przerzucana do kolejnych domów dziecka i rodzin zastępczych.

Ukojenie znalazła w muzyce. Dzięki niej, w odróżnieniu od wielu znajdujących się w podobnej sytuacji rówieśników, nie pogrążyła się w depresji i nie trafiła do środowisk patologicznych. To w domu dziecka nauczyła się grać na skrzypcach i fortepianie. Tu też, jako nastolatka, założyła swój pierwszy zespół.https://www.youtube.com/embed/videoseries?list=OLAK5uy_mctzBG4JYvogLPoNJZTR7gOIXAgnD8fNc

„Fix Me Up”

„Fix Me Up” śpiewa w jednym z utworów na swoim nowym albumie. – Napraw mnie – śpiewa. I zaraz dodaje. – Trzymaj mnie/trzymaj mnie teraz. „Hold Me Up/Hold Me Now”. Ten nastrojowy, wytłumiony blues można potraktować jako prośbę kobiety do mężczyzny. Kobiety po przejściach marzącej o chwili wytchnienia w silnych, kojących ramionach. Ale to może być też modlitwa do muzyki. Lekarstwa na wszystko – małe chandry i wielkie problemy. Dźwięków i ich sekwencji układających się w kojące lub pobudzające melodie. Dźwięków, które leczą, często są ostatnią deską ratunku. Tak jak dla małej Ayo.

Pierwszy album nagrała w zaledwie 5 dni. To był 2006 rok. Czasy, gdy samo ustawienie brzmienia często zajmuje w studiach nagraniowych tygodnie. Ayo – niczym doświadczona, wielka pieśniarka – po prostu weszła i zagrała. I to jak. Płyta „Joyful” okazała się gigantycznym przebojem.

Dziewczyna po traumatycznych przeżyciach nagrała płytę pod tytułem „Radosny”. Jej pogoda ducha i energia porwała miliony słuchaczy. Zwłaszcza kobiet. Ayo potrafiła oddać ich rozsterki i podzielić się swoją siłą, optymizmem i pięknem – nie tylko tym fizycznym. Przede wszystkim duchowym. Była i jedną z nich.

„I’m In Love”

To kobiece piękno i radość widać na „Royal” zwłaszcza w piosence „I’m In Love”.

Ta, zahaczająca o funky, bossa nova jest manifestem szczęścia. Pod banalnym, piosenkarskim tytułem kryje się cała paleta muzycznych, słownych i emocjonalnych barw. To szczęście i radość perfekcyjnie wycieniowane, wyczuwalne nawet, gdy nie zna się języka angielskiego.

Po „Joyful” Ayo stała się mega gwiazdą z powodzeniem koncertującą na całym świecie. Kolejne albumy i występy miały doskonałe recenzje oraz sprzedaż. Uroda artystki sprawiła, że zaczęła pojawiać się w filmach. Wytwórnia płytowa była zachwycona. Jej menadżerowie chcieli, żeby wciąż grała i śpiewała to samo. Jednak, w odróżnieniu od większości wykonawców, dla Ayo to było za mało. Chciała śpiewać i grać to, co jej „w duszy gra”. Tak, jak w pochodzącym z „Royal” utworze „Né quelque part”, „Gdzieś się urodził” – fascynującej mieszance jazzu, muzyki afrykańskiej i karaibskiej oraz piosenki francuskiej.

„Royal” jest drugim albumem, który nagrała na własny rachunek, absolutnie wolna, artystycznie czysta. I wyczuwalnie szczęśliwa. Jeszcze bardziej niż na „Joyful”.

Choć, jak na standardy współczesnego przemysłu rozrywkowego, jest weteranką, na „Royal” nie czuć znużenia. Nie ma tu też odklepywania typowych piosenkowych schematów. Schematów zapewniających regularną rotację w stacjach radiowych, równoważną z sukcesem. Ayo bawi się muzyką. Bawi, ale nie ma w tym dezynwoltury „starego wyjadacza”. Czuć tu radość tworzenia i wykonywania, możliwości dzielenia się swoimi emocjami i doświadczeniami. Ale nade wszystko czuć tu radość związane z możliwością dzielenia się swoim szczęściem.

Album kobiety spełnionej

„Royal” to album kobiety szczęśliwej i spełnionej. Świadomej swojej wartości, gotowej do dzielenia się doświadczeniem i talentem. Artystki znającej swoją wartość, lecz nie epatującej swoją nadzwyczajnością i pozycją. Odrzucającej blichtr. Kobiety, człowieka wiedzącego, że największą wartością jest kontakt z drugim człowiekiem, rozmowa. Rozmowa a nie wywrzaskiwanie. Bo czasem przytłumione słowa, szept, mają siłę większą niż najpotężniejsza aparatura nagłaśniająca. Trzeba tylko odpowiednio dobrać słowa.

Ayo na swoim nowym krążku słowa i nuty dobiera doskonale. To album przyjaciółki i powiernicy, doświadczonej i mądrej, ale nie epatującej swoją mądrością. To muzyka klubu z mała scenką i płyty puszczonej wieczorem przy kieliszku wina. Album konfesyjny, gdzie spowiednikiem oraz spowiadającym się są obie strony – artysta i słuchacz. Płyta przyjaciel – dający wsparcie w trudnych chwilach, pomagający uspokoić emocje i spojrzeć z dystansu na siebie oraz swoje życie.

Wielbiciele Ayo nie będą zaskoczeni. To po prostu Ona. Tyle, że lepsza niż kiedykolwiek. Ci, którzy o niej jeszcze nie słyszeli, od „Royal” powinni zacząć z nią randkować. Będą zaskoczeni, że w prostocie jest tyle smaku, w ciszy – tyle energii. I, że tyle przyjemności oraz radości może przynieść obcowanie z dziewczyną z gitarą.

Ayo jest dziś klasą samą dla siebie. Gra w Lidze Mistrzów. Z najlepszymi. Najlepszym dowodem na to jest choćby fakt, że „Royal” wyprodukował i zagrał na nim Freddy Koella, na co dzień gitarzysta Boba Dylana, największego z wielkich.

10 maja Ayo wystąpi w Katowicach, w sali NOSPR. (Recenzja „Royal” drugi album Ayo)

Ayo „Royal”, 3eme Burreau/Wagram/Sonic Records

Leave a Reply